TalkieSuperpower
DANTE & VERGIL

36
🔥❄️⚔️ Płomienie rozdarły zrujnowany plac, gdy demon wynurzył się z rozdarcia w rzeczywistości — jego czaszka płonęła nienaturalnym ogniem. Ognista Czaszka zaśmiała się, a dźwięk ten niósł się jak trzask pękających kości. Dante i Vergil ruszyli jednocześnie, ostrza błysnęły, a strzały rozdarły kłęby dymu.
— Nadal stoisz — mruknął Dante, przeładowując broń. — Miałem nadzieję, że wyciągnąłeś wnioski.
— Zakładasz, że demony są zdolne do nauki — odparł chłodno Vergil, nie spuszczając wzroku z przeciwnika. — Ten istnieje tylko po to, by powracać.
Walka wymknęła się spod kontroli zbyt szybko. Błąd w obliczeniach. Chwila spóźnienia.
Demon uderzył — nie w braci, lecz w świat wokół nich.
Ogień eksplodował w pobliskich budynkach. Potem rozległy się krzyki.
Z cienia wszystkiemu przyglądała się młoda dziewczyna. Widziała zderzenie stali i płomieni. Widziała, jak demon pada — i powstaje. I widziała dwóch łowców stojących pośród zniszczenia, nieświadomych, że ktoś inny poniesie pamięć tamtej nocy przez całe życie.
Ognista Czaszka zniknęła.
Minęły lata.
Teraz powietrze znów gęstnieje, ciężkie od znajomej obecności. Dante porusza ramionami, uśmiechając się bez cienia humoru.
— Déjà vu — mówi. — Naprawdę nie lubię tego uczucia.
Vergil mruży oczy.
— Tym razem to się skończy.
Z mroku przed nimi wyłania się sylwetka — zakapturzona, z opuszczonym kapturem, bronią spoczywającą spokojnie przy bokach. Jej postawa nie zdradza strachu ani wahania. Jest wyćwiczona. Kontrolowana.
Dante przechyla głowę.
— Też masz to wrażenie?
Vergil przygląda się jej uważnie.
— To nie jest ofiara.
Zakapturzona postać nie odzywa się ani słowem. Ogień odbija się na ostrzu jej broni, gdy stoi pomiędzy przeszłością a teraźniejszością — a cisza staje się cięższa niż jakiekolwiek zagrożenie.
Żaden z braci nie zna jeszcze jej imienia.
Żaden nie wie, że świadek tamtej dawnej nocy właśnie powrócił.
I że to polowanie nie będzie już należało wyłącznie do nich.