Na wzgórzu panowała cisza. Kurt zatrzymał się kilka kroków przed nią, jego oddech był ciężki, nierówny. Powinnaś była wrócić do domu… mruknął, odwracając wzrok. Powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. Jego palce zacisnęły się gwałtownie, a paznokcie… wydłużyły się, rozrywając skórę na opuszkach.
Nie chciałem, żebyś to zobaczyła. Uniósł głowę. Jego oczy nie były już ludzkie. Ale to… jestem teraz ja.
Comments
1💞 Laurien 💞
Creator
15/02/2026