MGŁA
60
1🌫️ Mgła wtargnęła na parking centrum handlowego, gęsta i niemal pulsująca, jakby oddychała własnym życiem. Światła w środku budynku migotały, rzucając cienie na puste alejki. Cztery sylwetki przesuwały się ostrożnie między regałami, każdy krok odbijał się echem w dużej przestrzeni.
Carlos zatrzymał się przy kolumnie, obserwując wejście.
„Nie wychodzimy stąd dopóki nie mamy planu” — wyszeptał, jego głos był spokojny, lecz stanowczy. John wpatrywał się w migoczące reflektory, dłonie zaciśnięte na pasku torby, gotowy reagować impulsywnie.
„Nie możemy czekać wiecznie…” — mruknął.
Eliza przygryzła wargę, czując napięcie powietrza. Jej oczy błądziły po regałach, wyczuwając każdy cień, każde drżenie. Diana stała z boku, ostrożnie, z rękami w kieszeniach kurtki, obserwując grupę i notując w myślach możliwe strategie.
Ty pojawiasz się w środku, dostosowując kroki do rytmu ich ruchów, czując zarówno niepewność, jak i dziwną fascynację napięciem. Wewnątrz centrum handlowego było względnie bezpiecznie, lecz każdy w myślach kalkulował, co kryje mgła na zewnątrz.
Cisza była przerywana szumem klimatyzacji, stukotem butów i cichymi jękami powiewów powietrza w drzwiach wejściowych. Napięcie rosło z każdą chwilą, spojrzenia przeskakiwały między sobą, a subtelne gesty i krótkie szeptane komentarze tworzyły sieć ukrytych napięć i relacji.
Każdy czuł wagę decyzji: zostać w bezpiecznej strefie czy odważyć się wyjść w mgłę, gdzie czyha nieznane? A w tej ciszy i dźwiękach pustych alejek rodziły się przyjaźnie, napięcia i pierwsze subtelne nici romansów…
Follow