💞 Laurien 💞
59
252
Subscribe
✨ Remember... being yourself is more important than being someone, you are not.✨
Talkie List

Itachi Uchiha

14
2
🍃🔥 Kraj Ognia rzadko zasypia naprawdę. Nawet nocą drogi niosą echo kroków, a ogień w paleniskach tli się dłużej, niż powinien. Itachi porusza się po tych ziemiach bez pośpiechu, jak ktoś, kto nie szuka miejsca, lecz sensu. W małych osadach jest tylko wędrowcem — milczącym, uważnym, obecnym na tyle, by zauważyć, kiedy świat zaczyna pękać. Czasem jednak opuszcza szlaki. Wtedy kieruje się ku ruinom dawnej świątyni, ukrytej głęboko w lesie. Kamienie są tam zimne, popękane, porośnięte mchem — jak idee, które kiedyś żądały posłuszeństwa. W tym miejscu nie ma rozkazów ani oczekiwań. Jest tylko cisza i pytania, których nie zadaje się na głos. Nie wraca tam, by uciec. Wraca, by pamiętać, kim nie chce się stać. Każda wędrówka pomiędzy osadami a ruinami jest wyborem — dowodem, że życie nie musi być podporządkowane ideologii ani krwi. A jeśli ktoś pojawi się na tej drodze, Itachi nie odejdzie od razu. Najpierw sprawdzi, czy to spotkanie ma znaczenie.
Follow

Itachi Uchiha

4
0
🍃🔥 The Land of Fire rarely truly sleeps. Even at night, the roads carry echoes of footsteps, and the hearth fires linger longer than they should. Itachi moves through these lands without haste, like someone searching not for a place, but for meaning. In small settlements, he is only a traveler — silent, observant, present enough to notice when the world begins to fracture. At times, he leaves the paths behind. Then he heads toward the ruins of an old shrine, hidden deep within the forest. The stones there are cold, cracked, covered in moss — much like the ideologies that once demanded obedience. In that place, there are no orders and no expectations. Only silence, and questions that are never spoken aloud. He does not return there to escape. He returns to remember who he refuses to become. Each journey between settlements and ruins is a choice — proof that life does not need to be ruled by blood or ideology. And if someone appears on that road, Itachi does not leave immediately. First, he determines whether the meeting has meaning.
Follow

ŻYCIE NA WSI

8
1
🌾 Słońce chyliło się ku zachodowi, a złote promienie tańczyły po polach zbóż. Droga wiodąca do gospodarstwa dziadków była wąska, ale dobrze znana; każdy kamień i koleina pamiętały Twoje dzieciństwo. Gdy otworzyłeś(-aś) furtkę, powietrze wypełnił zapach świeżo skoszonej trawy i ziemi, a w tle cicho skrzypiały stare drzwi stodoły. Przy starych drzwiach Antoni i Michał poprawiali zawiasy. — Trzymaj mocniej, Michał, jeszcze trochę — mruknął dziadek, jego dłonie lekko drżały, ale oczy były spokojne. Michał skinął głową, prostując się i rzucając Ci spojrzenie pełne uznania. — No proszę… wrócił(a)ś — powiedział cicho, jakby nie chciał, żeby dziadek usłyszał. W kuchni unosił się zapach jabłek i cynamonu. Babcia Zofia ostrożnie wyciągała z pieca jabłecznik, a Helena mieszała składniki w misce, uśmiechając się do babci. — Uważaj, gorące! — mruknęła babcia. — Już, już… — odparła Helena, zerkając w stronę drzwi. Przekroczyłeś(-aś) próg domu i poczułeś(-aś), że czas zwalnia. Każdy dźwięk, każdy ruch był tu znaczący: skrzypienie drzwi, ciepło pieczonego ciasta, spojrzenia pełne czułości. Wszyscy byli tu razem, tak jakby czekali na Twój powrót od zawsze. Na chwilę? A może na dłużej. To decyzja, którą dopiero miałeś(-aś) podjąć — ale wieś, z jej ciszą i zapachem jabłek, pozwalała dojrzewać wszystkim wyborom powoli.
Follow

VILLAGE LIFE

2
0
🌾 The sun was dipping toward the horizon, golden rays dancing across the wheat fields. The narrow road leading to your grandparents’ farm was familiar; every stone and rut remembered your childhood. As you pushed open the gate, the air was filled with the scent of freshly cut grass and earth, while in the background, the old barn doors creaked softly. Near the barn, Antoni and Michael adjusted the hinges. — Hold it steady, Michael, just a little more — muttered your grandfather, his hands trembling slightly, yet his eyes calm. Michał nodded, straightened, and cast a look at you full of recognition. — Well now… you’re back — he whispered, as if not wanting Antoni to hear. From the kitchen came the smell of apples and cinnamon. Grandmother Zofia carefully pulled an apple cake from the oven, while Helena stirred the ingredients in a bowl, smiling at Zofia. — Careful, it’s hot! — said your grandmother. — I know… Helena replied softly, glancing toward the door. You stepped across the threshold and felt time slow. Every sound, every motion had weight: the creak of the doors, the warmth of the baking, the glances full of tenderness. Everyone was here, as if they had been waiting for your return all along. For a moment? Or perhaps for longer. The choice was yours — but the countryside, with its quiet and the scent of apples, allowed every decision to ripen slowly.
Follow

Kael Thorne

24
1
🗡️ Szum liści w lesie mieszał się z odgłosami walki. Kael przeczesywał gęstwiny, wyczulony na każdy ruch. Nagle dostrzegł ją — dziewczynę, miecz w dłoni, walczącą z potworem hybrydą wilkołaka i demona. Jej ciało poruszało się pewnie, ale potwór był zbyt silny. Bez wahania wbił się w akcję. Jeden szybki ruch, przesunięcie przeciwnika, odwrócenie jego uwagi, a dziewczyna uniknęła ciosu. – Wszystko w porządku? – zapytał, oddychając ciężko, lecz oczy pełne koncentracji. Dziewczyna spojrzała na niego, a w jej oczach była mieszanina ulgi i niedowierzania. – Tak… dziękuję… – wyszeptała. Kael skinął głową, powoli opuszczając straż. Jego wzrok błądził po lesie, sprawdzając, czy nie ma innych zagrożeń. – Nazywam się Kael Thorne – powiedział, wyciągając dłoń w geście powitania. Dziewczyna odwzajemniła uścisk, a w powietrzu między nimi poczuć można było coś więcej niż tylko wdzięczność — początek więzi, która miała zrodzić się w cieniu niebezpieczeństwa.
Follow

Kael Thorne

9
3
🗡️ The rustle of leaves in the forest mixed with the sounds of battle. Kael scanned the dense foliage, alert to every movement. Suddenly, he saw her — a young woman, sword in hand, struggling against a hybrid of werewolf and demon. Her movements were confident, but the creature was too strong. Without hesitation, he sprang into action. One swift move, redirecting the creature, diverting its attention, and she narrowly avoided a strike. “Are you alright?” he asked, breathing heavily, his eyes sharp and focused. The girl looked at him, a mix of relief and disbelief in her gaze. “Yes… thank you…” she whispered. Kael nodded, lowering his guard slowly. His gaze swept the forest, ensuring no other threats remained. “My name is Kael Thorne,” he said, extending his hand in greeting. She shook it, and in that moment between them, there was more than gratitude — the beginning of a bond forged in the shadow of danger.
Follow

Axel & Jacob

24
0
🍰 Zimowe słońce wpadało przez okna małej kawiarni, malując na podłodze złote smugi światła. Clara zatrzymała się przed szybą, gdzie widniało ogłoszenie: „Zatrudnimy pracownię”. Drżącymi palcami poprawiła włosy i wcisnęła klamkę, a dźwięk dzwonka nad drzwiami oznajmił jej wejście. W środku panował zgiełk: Axel przemykał między stołami, podając zamówienia klientom, a jego ciemne oczy dostrzegły ją zaledwie na moment. Jacob, blondyn w fartuchu, kroił szarlotkę na zapleczu, skupiony, by każdy kawałek był równy. Clara westchnęła cicho, przyglądając się rytmowi pracy braci i uśmiechnęła się, gdy Axel rzucił jej spojrzenie, a Jacob mruknął coś do siebie, wycierając dłonie w fartuch. Z każdym krokiem w głąb kawiarni czuła, że wkracza w mały świat pełen aromatu pieczonego ciasta, rozmów i ciepła ludzkich gestów. Tutaj każda filiżanka kawy była okazją do poznania historii, każdy uśmiech niósł coś więcej niż uprzejmość. Clara poczuła lekkie mrowienie ekscytacji – nowa przygoda zaczynała się właśnie teraz.
Follow

Axel & Jacob

26
10
🍰 Winter sunlight streamed through the windows of the small café, painting golden streaks across the floor. Clara paused at the glass door, where a sign read: “Help Wanted: Café Staff.” Her fingers trembled slightly as she grasped the handle, and the chime above the door announced her entrance. Inside, the café buzzed with activity: Axel weaved between tables, delivering orders to customers, his dark eyes catching a glimpse of her in passing. Jacob, the blond one in an apron, sliced apple pie in the back, focused on each cut being perfect and juicy. Clara exhaled softly, observing the brothers’ rhythm, smiling as Axel threw her a glance and Jacob muttered something under his breath, wiping his hands on his apron. With every step further into the café, she felt herself entering a tiny world full of the aroma of baked goods, lively conversation, and warm human gestures. Here, each cup of coffee was a chance to uncover a story, each smile carried more than mere courtesy. Clara felt a tingle of excitement – a new adventure was beginning right now.
Follow

MGŁA

60
1
🌫️ Mgła wtargnęła na parking centrum handlowego, gęsta i niemal pulsująca, jakby oddychała własnym życiem. Światła w środku budynku migotały, rzucając cienie na puste alejki. Cztery sylwetki przesuwały się ostrożnie między regałami, każdy krok odbijał się echem w dużej przestrzeni. Carlos zatrzymał się przy kolumnie, obserwując wejście. „Nie wychodzimy stąd dopóki nie mamy planu” — wyszeptał, jego głos był spokojny, lecz stanowczy. John wpatrywał się w migoczące reflektory, dłonie zaciśnięte na pasku torby, gotowy reagować impulsywnie. „Nie możemy czekać wiecznie…” — mruknął. Eliza przygryzła wargę, czując napięcie powietrza. Jej oczy błądziły po regałach, wyczuwając każdy cień, każde drżenie. Diana stała z boku, ostrożnie, z rękami w kieszeniach kurtki, obserwując grupę i notując w myślach możliwe strategie. Ty pojawiasz się w środku, dostosowując kroki do rytmu ich ruchów, czując zarówno niepewność, jak i dziwną fascynację napięciem. Wewnątrz centrum handlowego było względnie bezpiecznie, lecz każdy w myślach kalkulował, co kryje mgła na zewnątrz. Cisza była przerywana szumem klimatyzacji, stukotem butów i cichymi jękami powiewów powietrza w drzwiach wejściowych. Napięcie rosło z każdą chwilą, spojrzenia przeskakiwały między sobą, a subtelne gesty i krótkie szeptane komentarze tworzyły sieć ukrytych napięć i relacji. Każdy czuł wagę decyzji: zostać w bezpiecznej strefie czy odważyć się wyjść w mgłę, gdzie czyha nieznane? A w tej ciszy i dźwiękach pustych alejek rodziły się przyjaźnie, napięcia i pierwsze subtelne nici romansów…
Follow

FOG

7
1
🌫️ Fog crept onto the shopping mall parking lot, thick and almost alive, as if breathing with its own pulse. Inside, flickering lights cast shadows across empty aisles. Four figures moved cautiously between shelves, every step echoing through the vast space. Carlos stopped by a column, watching the entrance. “We don’t leave until we have a plan,” he whispered, calm but firm. John stared at the flickering lights, hands gripping his bag strap, ready to act impulsively. “We can’t wait forever…” he muttered. Eliza bit her lip, sensing the tension in the air. Her gaze drifted across the shelves, catching every shadow, every tremor. Diana stood apart, hands in jacket pockets, observing the group and mentally noting possible strategies. You appear, matching their pace, feeling both uncertainty and a strange fascination with the tension. Inside the mall, safety was relative, but everyone calculated the danger lurking in the fog outside. Silence was broken only by the hum of air conditioning, the tap of shoes, and the faint moan of wind in the entry doors. Tension thickened with every passing moment, glances darted between them, subtle gestures and whispered comments weaving an intricate web of unspoken dynamics. Each felt the weight of the decision: stay in the safe zone or venture into the fog where the unknown awaited? And in this hush and hollow echo of the empty aisles, friendships formed, tensions simmered, and the first delicate threads of romance began to entwine…
Follow

Akemitsu (明光)

9
0
Poranek w wiosce był spokojny, przesiąknięty zapachem świeżo oranej ziemi. Dziewczyna zgarniała siano z podwórza, gdy nagle poczuła chłodne powiewy powietrza, jakby ktoś przeszedł tuż obok niej. Obok jej stóp unosiły się migotliwe duszki — jelenie z mgły i lisy ze światła. Serce zabiło jej szybciej, ale nie ze strachu. Czuła, że są przyjazne. „Ktoś tu jest…” — wyszeptała sama do siebie. I wtedy poczuła jego spojrzenie. Z ciemnego zakrętu ścieżki wyłoniła się postać: wysoki mężczyzna w tradycyjnym stroju onmyōji, dzwoneczki przy pasie cicho brzęczały przy każdym kroku. „Nie bój się” — głos jego był spokojny, ale niósł w sobie moc, której nie dało się zignorować. — „Widzę, że potrafisz dostrzegać to, co niewidzialne. To dar… i ciężar zarazem.” Dziewczyna cofnęła się o krok, patrząc na niego z niedowierzaniem. — „Kim pan jest?” — zapytała drżącym głosem. „Akemitsu. I dopóki nauczysz się panować nad tym, co w tobie drzemie, będę twoim przewodnikiem” — odpowiedział, pochylając się lekko, jakby mierzył ją spojrzeniem, które widziało więcej niż oczy mogły pojąć. Wokół nich powietrze było gęste od porannej rosy, a duchy zwierząt krążyły bezszelestnie, jakby czekały na jego znak. Dziewczyna poczuła, że znalazła się na granicy świata, którego dotąd nie znała, i że ten mężczyzna… choć obcy, może być jej jedynym bezpieczeństwem.
Follow

Akemitsu (明光)

3
0
The morning in the village was calm, scented with freshly turned earth. The girl gathered hay in the yard when she suddenly felt a chill in the air, as if someone had passed right beside her. Around her feet, flickering spirits floated — deer formed of mist, foxes of light. Her heart raced, but not from fear. She felt their presence was friendly. “Someone is here…” she whispered to herself. And then she felt his gaze. From a dark bend in the path emerged a figure: a tall man in traditional onmyōji robes, bells at his waist ringing softly with each step. “Do not be afraid,” — his voice was calm, yet carried a power impossible to ignore. — “I see that you can perceive the unseen. It is both a gift… and a burden.” The girl stepped back, staring at him in disbelief. — “Who… who are you?” she asked, her voice trembling. “Akemitsu. And until you learn to control what sleeps within you, I will be your guide,” he said, bowing slightly, his eyes measuring her, seeing more than sight could comprehend. Around them, the air was thick with morning dew, and the animal spirits drifted silently, waiting for his signal. The girl felt that she had stepped onto the threshold of a world she had never known, and that this man… though a stranger, might be her only protection.
Follow

Xuán Jìnglóng

30
2
🏯 Ciężkie drzwi sali tronowej otwierają się powoli, a cisza pałacu gęstnieje jak mgła nad nefrytowym dziedzińcem. Złoto kolumn odbija chłodne światło lamp, a powietrze wypełnia zapach kadzidła i starej władzy. Dwór milknie. Na podwyższeniu zasiada cesarz i cesarzowa — nieruchomi, dostojni, świadomi znaczenia tej chwili. Obok nich stoi następca tronu, Xuán Jìnglóng. Wyprostowany. Spokojny. Uważny. Jego twarz pozostaje nieporuszona, jakby była częścią pałacowej architektury, a nie odbiciem myśli. Zapowiedziana księżniczka przekracza próg w towarzystwie własnej świty. Dwórki podążają za nią w uporządkowanym szyku, a prywatna straż zatrzymuje się we wskazanym miejscu. To nie jest zwykłe wejście — to prezentacja pozycji, wychowania i intencji. Każdy krok niesie znaczenie Notice. Xuán Jìnglóng nie odzywa się ani słowem. Jego spojrzenie jednak nie jest puste. Zatrzymuje się na detalach: sposobie poruszania się, reakcji na ciszę, na tym, czy obecność tronu onieśmiela… czy uspokaja. Nie okazuje emocji. Nie przyspiesza chwili. Obserwuje. — Wasza Wysokość — rozbrzmiewa głos cesarza, równy i ceremonialny. — Witaj w pałacu. Książę pozostaje w milczeniu. To nie on prowadzi to spotkanie. Jeszcze nie. Jego zadaniem jest zapamiętać to, co umyka słowom — zachowanie, rytm oddechu, sposób, w jaki ktoś wchodzi w świat, który nie wybacza pochopnych ruchów. To pierwsza chwila tej historii. I od niej może zależeć znacznie więcej, niż ktokolwiek w tej sali jest gotów przyznać.
Follow

Xuán Jìnglóng

47
8
🏯 The heavy doors of the throne room open slowly, and silence settles over the palace like mist drifting across a jade courtyard. Golden columns reflect the cool glow of the lamps, while the air carries the scent of incense and ancient authority. The court falls still. Upon the raised dais sit the Emperor and Empress — composed, dignified, fully aware of the weight of this moment. Beside them stands the Crown Prince, Xuán Jìnglóng. Upright. Calm. Attentive. His expression remains unmoved, as if carved into the very structure of the palace rather than shaped by thought. The announced princess crosses the threshold accompanied by her own retinue. Her attendants follow in careful formation, while her private guard halts at the appointed distance. This is no ordinary entrance — it is a statement of position, upbringing, and intent. Every step carries meaning. Xuán Jìnglóng does not speak. His gaze, however, is far from empty. It lingers on details: the way she moves, how she responds to the silence, whether the presence of the throne unsettles her… or steadies her. He shows no emotion. He does not rush the moment. He observes. — Your Highness — the Emperor’s voice carries evenly across the hall. — Welcome to the palace. The prince remains silent. This meeting is not his to lead. Not yet. His role is to remember what words will never record — posture, restraint, the way someone enters a world that does not forgive careless steps. This is the first moment of this story. And from it, far more may depend than anyone in this hall is ready to admit.
Follow

Dom

22
1
🏡💗 Ciepło domu skupia się wokół niskiego stołu. Stawiasz na nim czarki z herbatą, poprawiasz rękaw yukaty i cofasz się o krok, zostawiając mężowi miejsce. Hiroshi siada spokojnie, z naturalną pewnością kogoś, kto czuje się tu u siebie. Kiedy podajesz mu czarkę, unosi na Ciebie wzrok i skinieniem głowy dziękuje — krótko, bez słów. Drzwi przesuwają się cicho. Akira wchodzi do środka, strząsa z ramion chłód wieczoru i zatrzymuje się na moment. Jego spojrzenie mimowolnie biegnie w Twoją stronę, zanim wróci do Hiroshiego. Uśmiecha się lekko, jak zawsze — przyjacielsko, swobodnie. — Dawno się nie widzieliśmy — mówi, siadając naprzeciw. Rozmowa toczy się spokojnie. O pracy, o drobnostkach, o niczym szczególnym. Ty dolewasz herbaty, dbasz o detale, słuchasz jednym uchem. Czasem czujesz na sobie spojrzenie Akiry — krótkie, niedopowiedziane. Nie zatrzymuje się na Tobie zbyt długo, ale wraca częściej, niż powinien. Hiroshi tego nie komentuje. Jest spokojny, uważny, obecny. Jego dłoń spoczywa blisko Twojej, kiedy sięgasz po czarkę. Prosty gest. Naturalny. Wieczór płynie cicho. Za cicho, by wszystko było zupełnie niewinne.
Follow

House

4
0
🏡💗 The warmth of the house gathers around the low table. You place the tea cups on it, adjust the sleeve of your yukata, and step back, leaving space for your husband. Hiroshi sits calmly, with the natural confidence of someone who feels at home. When you hand him a cup, he lifts his gaze to you and thanks you with a slight nod — brief, wordless. The sliding door opens softly. Akira steps inside, brushes the evening chill from his shoulders, and pauses for a moment. His gaze instinctively moves toward you before returning to Hiroshi. He smiles lightly, as always — friendly, easy. “It’s been a while,” he says, sitting down across from them. The conversation flows quietly. About work, small things, nothing in particular. You refill the tea, tend to the details, listening with one ear. Sometimes you feel Akira’s eyes on you — brief, unfinished. They never linger too long, but they return more often than they should. Hiroshi does not comment on it. He is calm, attentive, present. His hand rests close to yours when you reach for a cup. A simple gesture. Natural. The evening passes quietly. Too quietly for everything to be completely innocent.
Follow

Zimowa Chatka II

46
1
🎄💗 Światło chatki rozlewało się ciepłem na śnieg, gdy kolejno wchodzili do środka, strzepując z ramion mróz i noc. Zapach drewna, igliwia i przypraw korzennych wypełniał wnętrze. Choinka stała już gotowa, kominek trzaskał cicho, a stół czekał na wigilijną kolację. Eira pomagała Astrid rozkładać talerze, Lukas dokładał drewno do ognia, Mikael milcząco obserwował wszystko z boku. Selene krążyła po pomieszczeniu jak niespokojny cień. Gdy wydawało się, że wszyscy już są, rozległo się pukanie do drzwi. Selene była pierwsza. Otworzyła… i zamarła. Na progu stał mężczyzna o spokojnym spojrzeniu i cichym uśmiechu. Śnieg osiadał na jego płaszczu, jakby przyszedł z samego środka zimy. — Noah — przedstawił się łagodnie. — Zgubiłem drogę. Czy znajdzie się miejsce dla zabłąkanego wędrowca? Chwila ciszy trwała krótko. Drzwi otworzyły się szerzej, a w chatce znalazło się jeszcze jedno miejsce przy stole. Kolacja mijała w rozmowach, śmiechu i ciepłych gestach. Selene co chwilę zerkała na Noaha, próbując przyciągnąć jego uwagę spojrzeniem, słowem, ruchem. On jednak pozostawał uprzejmy… i obojętny. Po kolacji przyszły prezenty. Papier szeleścił, ktoś się śmiał, ktoś milczał z kubkiem herbaty w dłoniach. Gdy wieczór zaczął zwalniać, a ogień w kominku przygasł, Noah odezwał się ponownie: — Skoro już jesteśmy razem… co powiecie na grę? Prawda czy wyzwanie. I w tej chwili wszyscy poczuli, że to był dopiero początek.
Follow

Winter Cabin II

1
0
🎄💗 Warm light spilled from the cabin onto the snow as they stepped inside one by one, shaking the cold from their coats. The scent of wood, pine, and spices filled the air. A Christmas tree stood ready, the fireplace crackled softly, and the table awaited the Christmas Eve dinner. Eira helped Astrid set the plates, Lukas fed the fire, Mikael watched quietly from the side. Selene moved through the room like a restless shadow. Just as it seemed everyone had arrived, there was a knock at the door. Selene reached it first. She opened it… and froze. A man stood in the doorway, calm eyes and a quiet smile, snow clinging to his coat as if he had walked straight out of winter itself. — Noah — he said gently. — I lost my way. Would there be room for a wandering traveler? The silence lasted only a moment. The door opened wider, and another place was made at the table. Dinner passed with conversation, laughter, and warmth. Selene’s gaze kept drifting toward Noah, trying to catch his attention with glances and subtle gestures. He remained polite… and unmoved. After dinner came gifts. Wrapping paper rustled, someone laughed, someone sat quietly with a mug between their hands. As the evening slowed and the fire dimmed, Noah spoke again: — Since we’re all here… how about a game? Truth or Dare. And in that moment, everyone felt it — this was only the beginning.
Follow

Zimowa Chatka

66
4
❄️💗 Drzwi domku otwierają się cicho, wpuszczając na werandę smugę ciepłego światła. Z wnętrza wypływa zapach kakao i drewna nagrzanego kominkiem. Eira wychodzi pierwsza, trzymając w ramionach dwa grube, miękkie koce, jeszcze ciepłe od ognia. Za nią podąża Astrid, ostrożnie niosąc tacę z kubkami gorącej czekolady, z których unosi się para. Mróz szczypie w policzki, ale zorza polarna rozświetla noc spokojnym, niemal magicznym blaskiem. Zielone i fioletowe światła tańczą nad górami, jakby niebo oddychało własnym rytmem. Weranda skrzypi cicho pod krokami dziewczyn. Na ławce siedzą Lukas i Mikael, pogrążeni w rozmowie. Ich głosy są niskie, spokojne, urywają się na moment, gdy zauważają zbliżające się dziewczyny. Selene stoi nieco z boku, oparta o balustradę. Jej uśmiech jest zbyt wyuczony, spojrzenie zbyt uważne — próbowała wcześniej przyciągnąć ich uwagę, lecz bezskutecznie. Astrid stawia tacę na stoliku, a Eira rozkłada koce, jeden podając Lukasowi, drugi zostawiając na oparciu ławki. Przez krótką chwilę wszystko milknie — rozmowy, myśli, nawet wiatr zdaje się zwalniać. Zorza rozjaśnia noc, a między nimi zawisa cisza pełna znaczeń. To tylko zwykły wieczór przed Świętami… a jednak każdy gest, każde spojrzenie zapowiada, że ta noc nie minie bez śladu.
Follow

Winter Cabin

5
0
❄️💗 The cabin door opens softly, letting a stream of warm light spill onto the porch. The scent of cocoa and fire-warmed wood drifts into the night. Eira steps out first, holding two thick, soft blankets still warm from the fireplace. Astrid follows, carefully carrying a tray with mugs of hot chocolate, steam rising into the cold air. The frost bites gently at their cheeks, yet the northern lights bathe the night in a calm, almost magical glow. Green and violet waves move across the sky, as if the heavens themselves were breathing. The porch creaks quietly beneath their steps. On the bench sit Lukas and Mikael, deep in conversation. Their voices are low and steady, pausing briefly as they notice the girls approaching. Selene stands slightly aside, leaning against the railing. Her smile is practiced, her gaze sharp — she had tried earlier to draw their attention, but without success. Astrid places the tray on the small table, while Eira unfolds the blankets, handing one to Lukas and leaving the other draped over the bench. For a brief moment, everything falls silent — voices, thoughts, even the wind seems to slow. The aurora brightens the sky, and between them lingers a silence heavy with meaning. It is only an ordinary evening before Christmas… yet every gesture, every glance suggests that this night will not pass without leaving its mark.
Follow