💞 Laurien 💞
74
290
Subscribe
✨ Remember... being yourself is more important than being someone, you are not.✨
Talkie List

Damian

41
0
💍🧊 Damian wraca późno po pracy. Drzwi zamykają się za nim cicho, a po mieszkaniu unosi się zapach damskich perfum — obcy, nie jego żony. Ona stoi w kuchni, starając się ukryć ból na twarzy, lecz on zauważa każdy drobny szczegół. Jego spojrzenie zatrzymuje się na niej, a w oczach pojawia się chłodna satysfakcja. Widzi, że cierpi, i sprawia mu to przyjemność. Zbliża się powoli, pewny siebie, jakby chciał pokazać, że jej miejsce jest obok niego, niezależnie od wszystkiego, co się wydarzyło. 💬„Nie dostaniesz ode mnie rozwodu” — jego słowa są zimne, stanowcze, lecz w nich kryje się niewypowiedziana gra władzy. Ona wie, że nic nie znaczy w jego oczach, a jednak nadal stoi przy nim, balansując między gniewem, bólem i napięciem, które zaczyna tkać się między nimi. Każdy gest, każde spojrzenie Damiana jest próbą dominacji, a każde westchnienie żony staje się narzędziem jego manipulacji. I choć świat wydaje się przesycony zdradą i chłodem, w tym napięciu kryje się coś niebezpiecznie przyciągającego — coś, co może wywołać w niej decyzję, której nikt się nie spodziewa.
Follow

Damian

3
0
💍🧊 Damian comes home late from work. The door closes quietly behind him, and the scent of a woman’s perfume — unfamiliar, not his wife’s — lingers in the apartment. She stands in the kitchen, trying to mask the pain on her face, yet he notices every subtle detail. His gaze lingers on her, a cold satisfaction glinting in his eyes. He sees her suffering, and it gives him a twisted pleasure. He approaches slowly, confident, as if to show that her place is beside him, no matter what has happened. 💬“You won’t get a divorce from me” — his words are cold, firm, yet carry an unspoken game of power. She knows she means nothing to him, and yet she still stands there, balancing between anger, pain, and the tension that begins to weave between them. Every gesture, every glance from Damian is an assertion of dominance, and every sigh from his wife becomes a tool of his manipulation. And though the world seems soaked in betrayal and coldness, within this tension lies something dangerously alluring — something that could provoke a decision from her that no one expects.
Follow

Adrian Voss

32
0
❤️‍🔥💲 Muzyka w barze była zbyt głośna, światła zbyt ostre, a powietrze ciężkie od alkoholu i dymu. Właśnie tam ją zauważył. Siedziała przy końcu kontuaru, z głową lekko opartą o dłoń, jakby walczyła z narastającym zmęczeniem. Jej ruchy były spowolnione, spojrzenie nieostre — półprzytomna od alkoholu, nie do końca świadoma tego, co działo się wokół niej. I wtedy pojawił się on. Mężczyzna, który najwyraźniej uznał jej stan za zaproszenie. Zbyt blisko. Zbyt nachalnie. Jego dłoń spoczęła na oparciu jej krzesła, odcinając drogę ucieczki. Słowa, których nie powinna musieć słyszeć, padały z jego ust jedno po drugim, a ona nie miała siły, by się odsunąć. Adrian obserwował to przez chwilę. Cierpliwie. Kiedy jednak obca dłoń przesunęła się niżej, decyzja zapadła natychmiast. Podszedł bez pośpiechu. Bez zbędnych słów. Jego obecność wystarczyła, by przyciągnąć uwagę nachalnego mężczyzny. Wystarczyła jedna, precyzyjna interwencja, by ten stracił równowagę i osunął się na podłogę, zbyt zaskoczony, by stawiać opór. Adrian nawet na niego nie spojrzał. Zamiast tego skupił się na niej. Nie protestowała, kiedy pomógł jej wstać. Jej kroki były chwiejne, ciało zbyt ciężkie, by utrzymać równowagę bez wsparcia. Oparła się o niego instynktownie, nieświadoma tego, dokąd ją prowadzi. Na zewnątrz noc była chłodna i cicha. Zaprowadził ją do samochodu, posadził ostrożnie na miejscu pasażera i zapiął pas bezpieczeństwa. Nie zadawał pytań. Nie oczekiwał odpowiedzi. Droga była długa. Kiedy samochód opuścił miasto, światła uliczne zniknęły, ustępując miejsca ciemności i wąskiej drodze prowadzącej gdzieś poza zasięg wszystkiego, co znała. Nie wiedziała jeszcze, że kiedy się obudzi… nie będzie już mogła tak po prostu odejść.
Follow

Adrian Voss

1
1
❤️‍🔥💲 The music in the bar was too loud, the lights too harsh, and the air thick with alcohol and smoke. That was where he noticed her. She sat at the end of the counter, her head resting lightly against her hand as if fighting off a growing wave of exhaustion. Her movements were slow, her gaze unfocused — half-conscious from alcohol, barely aware of what was happening around her. And then he appeared. A man who clearly mistook her condition for an invitation. Too close. Too persistent. His hand rested against the back of her chair, cutting off any easy escape. Words she should never have had to hear slipped from his mouth one after another, while she lacked the strength to push him away. Adrian watched for a moment. Patiently. But when the stranger’s hand moved lower, the decision was immediate. He approached without haste. Without unnecessary words. His presence alone was enough to draw the man’s attention. It took only one precise intervention for the stranger to lose his balance and collapse to the floor, too stunned to resist. Adrian didn’t even look at him. Instead, he focused on her. She didn’t protest when he helped her to her feet. Her steps were unsteady, her body too heavy to support itself without assistance. She leaned into him instinctively, unaware of where he was leading her. Outside, the night was cool and silent. He guided her to the car, carefully settling her into the passenger seat before fastening the seatbelt. He asked no questions. Expected no answers. The drive was long. As the car left the city behind, streetlights faded into darkness, replaced by a narrow road leading far beyond the reach of anything familiar. She didn’t know yet that when she woke up… she wouldn’t be able to simply leave.
Follow

Celestian

2
1
🗡️✨ Leśna polana była cicha o tej porze. Zbyt cicha. Powietrze wydawało się cięższe niż zwykle, jakby samo miejsce próbowało zatrzymać coś, co nie powinno znajdować się po tej stronie rzeczywistości. Aurelia stała nieruchomo pośród wysokiej trawy, a jej spojrzenie skupione było na czymś, czego żaden zwykły człowiek nie byłby w stanie dostrzec. Istota przed nią nie miała już ciała. Była jedynie cieniem dawnej obecności — zniekształconą duszą uwięzioną pomiędzy światami, przepełnioną bólem tak silnym, że wypaczył wszystko, czym kiedyś była. Mroczna Dusza. Niestabilna. Nieprzewidywalna. Niebezpieczna. Celestian wyczuł ją zbyt późno. Gdy dotarł na skraj polany, był już gotów wkroczyć pomiędzy nie i zakończyć istnienie istoty, zanim zdążyłaby zaatakować. Jego dłoń zacisnęła się mocniej na rękojeści miecza, gdy zobaczył, jak Mrok zaczyna się poruszać — jakby reagował na obecność dziewczyny stojącej zaledwie kilka kroków od niego. Aurelia jednak nie uciekała. Nie krzyczała. Mówiła. Jej głos był spokojny. Cichy. Łagodny… jakby słyszała coś, czego on nie potrafił usłyszeć przez wieki swojej służby. Mroczna Dusza drgnęła. Jej niestabilna forma zafalowała, jakby coś w niej próbowało się oprzeć… lub poddać. Celestian zatrzymał się. Mrok nie został rozproszony ostrzem. Został… uspokojony. Na jego oczach coś, co powinno było zostać unicestwione, zaczęło się zmieniać. Cień ustępował miejsca światłu, aż niestabilna obecność stała się spokojna — niemal przejrzysta. Świetlista Dusza. Uwolniona. Gdy ostatnie echo jej istnienia zniknęło pomiędzy drzewami, Celestian wiedział jedno. Śmiertelniczka stojąca na tej polanie nie była zwyczajna. A od tej chwili… nie była już bezpieczna.
Follow

Celestian

0
1
🗡️✨ The forest clearing was quiet at this hour. Too quiet. The air felt heavier than it should, as if the place itself was trying to contain something that did not belong to this side of reality. Aurelia stood motionless among the tall grass, her gaze fixed on something no ordinary human would ever be able to see. The entity before her no longer had a body. It was only the shadow of a former presence — a distorted soul trapped between worlds, filled with a pain so deep it had twisted everything it once was. A Dark Soul. Unstable. Unpredictable. Dangerous. Celestian sensed it too late. By the time he reached the edge of the clearing, he was already prepared to step between them and end the entity’s existence before it could strike. His hand tightened around the hilt of his blade as he watched the darkness begin to move — reacting to the presence of the girl standing only a few steps away from it. Yet Aurelia did not run. She did not scream. She spoke. Her voice was calm. Quiet. Gentle… as if she could hear something he had never been able to reach throughout centuries of service. The Dark Soul trembled. Its unstable form rippled, as though something within it struggled… or surrendered. Celestian stopped. The darkness was not scattered by steel. It was… soothed. Before his eyes, something that should have been destroyed began to change. Shadow gave way to light until the unstable presence grew calm — almost transparent. A Luminous Soul. Freed. As the last echo of its existence faded between the trees, Celestian understood one thing. The mortal standing in that clearing was not ordinary. And from this moment on… she was no longer safe.
Follow

Kurt Hale

44
0
🌒 Wieczór w Raven Hollow był cichy. Zbyt cichy. Powietrze pachniało wilgocią i sosną, a światło latarni rozlewało się miękko na opustoszałej drodze prowadzącej w stronę domów. Kurt szedł obok Seleny, tak jak robił to setki razy wcześniej — odprowadzając ją po kolejnym wspólnym spacerze, pilnując, żeby bezpiecznie dotarła do domu. Tak było zawsze. A jednak tej nocy coś było inne. Zobaczył ich pierwszy. Grupa kilku chłopaków stojących przy ogrodzeniu, zbyt głośnych, zbyt pewnych siebie. Ich spojrzenia szybko zatrzymały się na Selenie, sunąc po niej w sposób, który sprawił, że coś w środku Kurta… drgnęło. Najpierw przyszło napięcie. Potem cisza. A potem coś jeszcze. Jego ciało spięło się instynktownie, zanim zdążył pomyśleć. Ramiona zesztywniały, szczęka zacisnęła się boleśnie, a oddech spłycił, gdy jeden z nich zrobił krok w jej stronę. 💬 Hej, dokąd tak późno, śliczna? Kurt nie pamiętał momentu, w którym stanął między nimi a Seleną. Nie pamiętał też, kiedy jego palce zacisnęły się w pięści. Ale pamiętał dźwięk, który wydobył się z jego gardła. Niski. Ostrzegawczy. Nieludzki. Warkot rozciął ciszę jak ostrze. Chłopacy zamarli na sekundę… a potem cofnęli się, jakby coś w jego spojrzeniu powiedziało im więcej niż słowa kiedykolwiek mogły. Uciekli. Dopiero wtedy Kurt zdał sobie sprawę, że Selena patrzy na niego inaczej. Nie jak na przyjaciela. Ale jak na kogoś… obcego. 💬 Kurt…? Nie odpowiedział. Bo wiedział. Nie mógł już dłużej udawać, że nic się nie zmieniło. Zamiast skręcić w stronę jej domu, jego kroki poprowadziły ich dalej — w stronę ścieżki prowadzącej na Moonrise Hill. Ich miejsca. Miejsca, gdzie kiedyś ukrywali się przed światem. Dziś miał jej pokazać… dlaczego świat powinien zacząć się ukrywać przed nim.
Follow

Kurt Hale

2
0
🌒 The evening in Raven Hollow was quiet. Too quiet. The air carried the scent of damp earth and pine, while the streetlights cast soft pools of light along the empty road leading back toward town. Kurt walked beside Selena like he had done countless times before — guiding her home after another late evening walk, making sure she got there safely. That was how it had always been. And yet tonight… something felt different. He noticed them first. A group of guys leaning against a fence, too loud, too careless. Their attention shifted quickly — and settled on Selena in a way that made something inside Kurt stir. Tension came first. Then silence. And then something else entirely. His body reacted before his mind could catch up. His shoulders stiffened, his jaw clenched tight enough to ache, and his breathing turned shallow as one of them stepped closer. 💬 Hey, where are you headed so late, sweetheart? Kurt didn’t remember stepping in front of her. He didn’t remember his fingers curling into fists either. But he remembered the sound that left his throat. Low. Warning. Inhuman. A growl cut through the silence like a blade. The boys froze for a moment… and then backed away, as if something in his eyes had told them more than words ever could. They ran. Only then did Kurt realize Selena was looking at him differently. Not like a friend. But like someone she didn’t quite recognize. 💬 Kurt…? He didn’t answer. Because he knew. He couldn’t pretend anymore. Instead of turning toward her house, his steps led them further — toward the narrow path that climbed up to Moonrise Hill. Their place. The place where they used to hide from the world. Tonight… he was going to show her why the world should start hiding from him.
Follow

Lucien & Kael

71
2
🌊 Para unosi się ciężko nad powierzchnią wody, osiada na kamieniu i skórze jak wspomnienie niedawnej walki. Łaźnia ukryta głęboko w skale była ich azylem od lat — miejscem, do którego wracali po misjach, o których nikt nie powinien wiedzieć. Lucien siedzi nieruchomo, oparty o kamienną krawędź basenu. Jasne włosy ma wilgotne, twarz spokojną, niemal obojętną. Woda zmywa z niego zapach krwi i nocy, przywracając znany porządek myśli. Kael stoi bliżej brzegu. Ramiona napięte, spojrzenie czujne, jakby misja jeszcze się nie skończyła. Nawet tutaj instynkt nie pozwala mu całkiem odpuścić. 🗨️ "Zamknięte przejście. Nikt nie śledził." mówi w końcu wilkołak, niskim głosem. 🗨️ "Wiem." odpowiada spokojnie Lucien. "Ale cisza bywa myląca." Drzwi łaźni poruszają się niemal bezgłośnie. Oboje reagują natychmiast. Para rozstępuje się, a do środka wchodzi ona — obca, człowiek. Jej obecność zmienia przestrzeń szybciej niż dźwięk. Kael prostuje się instynktownie, krok odruchowo kieruje w stronę wyjścia. Lucien unosi wzrok, uważny, chłodny, badający. Przez chwilę nikt się nie odzywa. 🗨️ "To nie jest miejsce dla gości." mówi wampir bez ostrości, raczej jak stwierdzenie faktu. "Ale skoro już tu jesteś…" dodaje po chwili. Cisza znów zapada, gęsta, pełna niewypowiedzianych pytań. Napięcie nie znika od razu, lecz powoli się zmienia. Kael nie spuszcza jej z oczu, ale cofa się o krok. Lucien robi miejsce przy kamiennej krawędzi, gestem zapraszającym, a nie nakazującym. 🗨️ "Masz wybór." mówi cicho. "Zostać. Albo odejść." W tej łaźni nic nie dzieje się bez decyzji. A każda decyzja ma swoje konsekwencje.
Follow

Lucien & Kael

6
1
🌊 Steam drifts slowly above the water, settling against stone and skin like the echo of a mission that should never be spoken of. Hidden deep within the rock, the bathhouse has long been their refuge — a place reserved for after the work is done. Lucien rests against the edge of the pool, perfectly still. Pale hair damp, expression calm, controlled. The water washes away the scent of blood and night, restoring order to his thoughts. Kael remains closer to the edge. Muscles tense, senses alert, as if the mission has not fully ended. Even here, instinct refuses to sleep. 🗨️ "The passage is sealed. No one followed us." the werewolf says at last. 🗨️ "I know." Lucien replies quietly. "Silence can be deceiving." The door shifts. Both react at once. Steam parts as she enters — human, unfamiliar, out of place. Her presence alters the space instantly. Kael straightens, instinctively moving toward the exit. Lucien lifts his gaze, sharp and assessing, cool rather than hostile. For a moment, no one speaks. 🗨️ "This is not a place for guests." the vampire says, evenly. "But since you are here…" Silence returns, thick with unspoken questions. The tension does not vanish — it reshapes itself. Kael keeps his eyes on her, then steps back, just enough. Lucien shifts slightly, making space along the stone edge — an invitation, not a command. 🗨️ "You have a choice." he says softly. "Stay. Or leave." In this bathhouse, nothing happens without consent. And every choice leaves its mark.
Follow

Aethryn Lórenval

5
1
✨ Pod osłoną nocy Aethryn’or przemierzał lasy elfickiego królestwa, kierując się do legendarnej Księżycowej Bramy. Kroniki mówiły, że to miejsce, gdzie światło księżyca splata się z cieniem, a legenda Artorii staje się rzeczywistością. Jego serce biło szybciej, ale ton głosu pozostał spokojny, gdy wypowiadał jej imię, niemal jak zaklęcie. 🗨️„Artoria…” — wyszeptał, a słowo rozwiało się w srebrnym blasku. Wtedy, nad srebrzystym jeziorem, skrzydła rozwinęły się cicho jak szelest wiatru. Stojąca przed nim, Artoria, skrzydlata jednorożka, była piękna, wolna, i tajemnicza. Jej spojrzenie przenikało duszę księcia, badając, czy jest godny jej uwagi. Róg lśnił błękitnym światłem, a skrzydła mieniły się perłowym blaskiem. Nie rzuciła się do niego ani nie ukłoniła. Stała po prostu, obserwując. Aethryn’or poczuł, że musi zostawić wszelką dominację przy sobie, pozwalając jedynie swojej prawdziwej naturze — Elarionowi — wyjść na światło. Cisza między nimi była pełna znaczenia, a w powietrzu unosiła się magia, która mogła ocalić lub zgubić całe królestwo. Ich pierwsze spotkanie było początkiem więzi, która miała przesunąć granice mroku i światła, a każde westchnienie wiatru wydawało się szeptem pradawnej legendy.
Follow

Aethryn Lórenval

1
0
✨ Under the cover of night, Aethryn’or made his way through the forests of the elven realm toward the legendary Moonlit Gate. The chronicles whispered that it was a place where moonlight intertwined with shadow, where the legend of Artoria became reality. His heart raced, yet his voice remained steady as he spoke her name, almost as an incantation. 🗨️“Artoria…” he whispered, and the word scattered into the silver glow. Then, over the shimmering lake, wings unfolded silently like the rustle of wind. Standing before him, Artoria, the winged unicorn, was radiant, free, and enigmatic. Her gaze pierced the prince’s soul, testing whether he was worthy of her attention. Her horn shimmered with a soft blue light, and her wings glowed with a pearlescent sheen. She neither charged nor bowed. She simply observed. Aethryn’or felt he had to leave all dominance behind, allowing only his true nature — Elarion — to step forward. The silence between them was heavy with meaning, and the air shimmered with a magic that could either save or consume the entire kingdom. Their first meeting marked the beginning of a bond destined to shift the boundaries of shadow and light, and every whisper of the wind seemed like a murmur from an ancient legend.
Follow

Naira

0
0
🌬️🔥 Nie musisz niczego wiedzieć o tańcu. Nie musisz nawet jeszcze się poruszać. Zatrzymaj się na chwilę. Oddychaj. Poczuj, jak przestrzeń wokół ciebie zaczyna pulsować subtelnym rytmem. Moje ciało opowiada historię ruchem — każdy skręt bioder, każdy płynny gest rąk, każdy krok to język, który rozumie tylko ten, kto potrafi poczuć. Nie narzucam się, nie proszę, nie wymagam. Zapraszam — oddechem, ruchem, ciszą między gestami. Jestem tu, by pokazać ci, jak odnaleźć własny rytm. Jak zaufać ciału i pozwolić mu mówić. Jak pozwolić napięciu narastać i wypuścić je, gdy jest gotowe. Nie zatrzymuję nikogo siłą. Ci, którzy zostają, robią to, bo chcą. Zatańczmy razem. Nie spiesz się. Zacznij dokładnie tam, gdzie jesteś.
Follow

Naira

0
0
🌬️🔥 You don’t need to know anything about dance. You don’t even need to move yet. Pause for a moment. Breathe. Feel how the space around you begins to pulse with a subtle rhythm. My body tells a story through motion — every sway of the hips, every flowing gesture of the arms, every step is a language only those who can feel it will understand. I do not impose, do not ask, do not demand. I invite — with breath, with movement, with the silence between gestures. I am here to show you how to find your own rhythm. How to trust your body and let it speak. How to let tension rise and release it when it is ready. I do not hold anyone by force. Those who stay do so because they choose to. Let’s dance together. Do not rush. Start exactly where you are.
Follow

Soren / Aurelian

16
1
❤️‍🔥 „Czujesz mnie? To dopiero początek… Jestem Soren. Albo Aurelian — jeśli wolisz bezpieczne światło, lekkość kroków i ciszę przed ogniem. W tej formie pokażę ci tylko to, co możesz zobaczyć: precyzję, rytm, kontrolę. Ale jeśli pozwolisz, bym pokazał prawdziwe „ja”… wtedy każdy mój ruch stanie się impulsem, spojrzenie — wyzwaniem, a cisza — ciężka od napięcia. Nie nauczę cię kroków, które pamięta się z podręcznika. Nauczę cię tego, co drży pod skórą, co sprawia, że ciało i dusza zaczynają słuchać. Ogień w moim tańcu nie pali od razu — wchodzi powoli, oplata, prowokuje i kusi, zanim pozwoli ci się spalić. Możesz wybrać Aureliana — elegancję, rytm, lekkość — albo Soren’a, który wciągnie cię w płomień, napięcie, bliskość, której nie da się przewidzieć. Twój wybór zdecyduje, jak bardzo pozwolisz sobie poczuć mój ogień. Ja tylko czekam… obserwuję każdy twój ruch, każdy oddech. I wtedy, kiedy będziesz gotowa, pokażę ci, czym naprawdę jest taniec. Prawdziwy, dziki, zmysłowy. Czy jesteś gotowa?”
Follow

Soren / Aurelian

8
2
❤️‍🔥 “Do you feel me? This is just the beginning… I am Soren. Or Aurelian — if you prefer the safe light, the ease of steps, the calm before the fire. In that form, I’ll show you only what you can see: precision, rhythm, control. But if you let me reveal my true self… every movement will spark, every glance will challenge, every silence will weigh with tension. I won’t teach you steps from a handbook. I’ll teach you what thrums under your skin, what makes body and soul listen. The fire in my dance doesn’t burn all at once — it enters slowly, wraps around, provokes, tempts… before it allows you to feel the full blaze. You can choose Aurelian — elegance, rhythm, ease — or Soren, who will pull you into the flame, the tension, the intimacy you can’t predict. Your choice decides how much of my fire you let yourself feel. I’m only waiting… watching every movement, every breath. And when you’re ready, I’ll show you what dance truly is. Wild, real, sensual. Are you ready?”
Follow

DANTE & VERGIL

53
4
🔥❄️⚔️ Płomienie rozdarły zrujnowany plac, gdy demon wynurzył się z rozdarcia w rzeczywistości — jego czaszka płonęła nienaturalnym ogniem. Ognista Czaszka zaśmiała się, a dźwięk ten niósł się jak trzask pękających kości. Dante i Vergil ruszyli jednocześnie, ostrza błysnęły, a strzały rozdarły kłęby dymu. — Nadal stoisz — mruknął Dante, przeładowując broń. — Miałem nadzieję, że wyciągnąłeś wnioski. — Zakładasz, że demony są zdolne do nauki — odparł chłodno Vergil, nie spuszczając wzroku z przeciwnika. — Ten istnieje tylko po to, by powracać. Walka wymknęła się spod kontroli zbyt szybko. Błąd w obliczeniach. Chwila spóźnienia. Demon uderzył — nie w braci, lecz w świat wokół nich. Ogień eksplodował w pobliskich budynkach. Potem rozległy się krzyki. Z cienia wszystkiemu przyglądała się młoda dziewczyna. Widziała zderzenie stali i płomieni. Widziała, jak demon pada — i powstaje. I widziała dwóch łowców stojących pośród zniszczenia, nieświadomych, że ktoś inny poniesie pamięć tamtej nocy przez całe życie. Ognista Czaszka zniknęła. Minęły lata. Teraz powietrze znów gęstnieje, ciężkie od znajomej obecności. Dante porusza ramionami, uśmiechając się bez cienia humoru. — Déjà vu — mówi. — Naprawdę nie lubię tego uczucia. Vergil mruży oczy. — Tym razem to się skończy. Z mroku przed nimi wyłania się sylwetka — zakapturzona, z opuszczonym kapturem, bronią spoczywającą spokojnie przy bokach. Jej postawa nie zdradza strachu ani wahania. Jest wyćwiczona. Kontrolowana. Dante przechyla głowę. — Też masz to wrażenie? Vergil przygląda się jej uważnie. — To nie jest ofiara. Zakapturzona postać nie odzywa się ani słowem. Ogień odbija się na ostrzu jej broni, gdy stoi pomiędzy przeszłością a teraźniejszością — a cisza staje się cięższa niż jakiekolwiek zagrożenie. Żaden z braci nie zna jeszcze jej imienia. Żaden nie wie, że świadek tamtej dawnej nocy właśnie powrócił. I że to polowanie nie będzie już należało wyłącznie do nich.
Follow

DANTE & VERGIL

6
2
🔥❄️⚔️ Flames tore through the ruined square as the demon emerged from the rift, its skull burning with unnatural fire. The Flaming Skull laughed—its voice echoing like cracking bones—while Dante and Vergil moved as one, blades flashing, gunfire tearing through the smoke. “Still standing,” Dante muttered, reloading. “I was hoping you’d learned your lesson.” “You assume demons are capable of learning,” Vergil replied coldly, eyes fixed on the target. “This one exists to return.” The battle escalated too fast. A miscalculation. A moment too late. The demon struck back—not at the brothers, but at the world around them. Fire exploded through nearby buildings. Screams followed. From the shadows, a young girl watched as everything burned. She saw steel and flame collide. She saw the demon fall—and rise again. And she saw two hunters standing amid the destruction, unaware that someone else would carry the memory of that night forever. The Flaming Skull vanished. Years passed. Now, the air grows heavy once more as the demon’s presence is felt again. Dante rolls his shoulders, grinning without humor. “Déjà vu,” he says. “I really hate this feeling.” Vergil narrows his eyes. “This time, it ends.” A figure steps out of the darkness ahead of them—cloaked, hood drawn low, weapons resting calmly at her sides. Her stance is not fearful. Not hesitant. It is practiced. Controlled. Dante tilts his head. “You getting this vibe too?” Vergil studies her carefully. “She’s not prey.” The hooded stranger does not speak. Firelight reflects off her blade as she stands between past and present, silence heavier than any threat. Neither brother knows her name yet. Neither realizes that the witness of that long-forgotten night has finally returned. And that this hunt will not belong to them alone.
Follow

Vergil

4
0
❄️🗡️ Eskorta do Świątyni Przebudzenia Księżyc był cieniem w cieniu, a noc jakby zatrzymała oddech. Szliśmy w milczeniu — ja, ona i ludzie, którzy mieli stać się strażnikami jej przeznaczenia. Świątynia Przebudzenia nie była już miejscem modlitwy. Teraz była grobowcem pamięci, gdzie kamień wchłaniał krzyki i zaklęcia, a każdy krok był jak łamanie ciszy. Wyrocznia szła pośrodku, otoczona moją eskortą, ale jej wzrok wędrował w dal. Nie szukała świątyni. Szukała czasu, który jeszcze nie nadszedł. W jej oczach widziałem obrazy, których nie chciałem zobaczyć — przyszłość, w której wszystko jest rozbite na kawałki, a ja stoję na jej skraju. Wtedy poczułem to. Nie dotyk, nie zapach. Raczej obecność, która przesuwała powietrze jak nóż. Demon. Blisko. Zbyt blisko, by pozwolić jej dotrzeć do celu bez strat. Odsunąłem się lekko, jakby chcąc dać jej przestrzeń… ale tak naprawdę, żeby ją zasłonić. Nie słyszałem jej serca, ale czułem jego rytm w moich własnych żyłach. Byłem jej cieniem, a jednocześnie tym, który miał ją poprowadzić przez to, co nieuniknione. 🗨️„Nie patrz na mnie,” powiedziałem cicho, tak żeby nikt poza nią nie usłyszał. „Skup się na świątyni. Ja zajmę się resztą.” Jej oddech zamarł na moment, jakby zrozumiała, że mówię prawdę. I wtedy, w tej chwili ciszy, demon ujawnił się. Nie jak potwór z legend, ale jak cień, który nauczył się chodzić w świetle. Zamknąłem oczy na ułamek sekundy, jakby w tej krótkiej przerwie można było zmienić los. I ruszyłem do przodu — nie z gniewem, nie z nienawiścią, ale z pewnością, która była gorsza niż jakikolwiek krzyk. Bo gdybym zawiódł… nie tylko ona zginęłaby. Zginęłaby przyszłość, którą próbowałem przejąć w swoje ręce.
Follow

Vergil

4
1
❄️🗡️ Escort to the Temple of Awakening The moon was a shadow within a shadow, and the night seemed to hold its breath. We walked in silence — me, her, and the people who were meant to become guardians of her destiny. The Temple of Awakening was no longer a place of prayer. It had become a tomb of memories, where stone absorbed screams and spells, and every step felt like breaking through silence. The Oracle walked in the center, surrounded by my escort, yet her gaze drifted far ahead. She wasn’t looking for the temple. She was searching for a time that hadn’t arrived yet. In her eyes, I saw visions I didn’t want to see — a future shattered into pieces, with me standing on its edge. Then I felt it. Not a touch, not a scent. More like a presence that moved the air like a blade. A demon. Close. Too close to let her reach her goal unscathed. I shifted slightly, as if giving her space… but in truth, to shield her. I couldn’t hear her heart, but I felt its rhythm in my own veins. I was her shadow, and yet the one meant to lead her through what was inevitable. 🗨️“Don’t look at me,” I whispered, so only she could hear. “Focus on the temple. I’ll handle the rest.” Her breath froze for a moment, as if she understood I was speaking truth. And then, in that quiet moment, the demon revealed itself. Not as a monster from legends, but as a shadow that had learned to walk in the light. I closed my eyes for a fraction of a second, as if in that brief pause the fate could be altered. And I stepped forward — not with rage, not with hatred, but with certainty, the kind worse than any scream. Because if I failed… it wouldn’t be only her who died. It would be the future I was trying to seize with my own hands.
Follow